![]() |
Idzie stary dziadek Kijkiem się podpiera I na młodą dziołchę Łakomie spoziera. Wziąłby ją do lasu Do swego szałasu Powiedział że niby Mają zbierać grzyby Gdyby przyniosła mu chrust Przytuliłby ją do ust Tu przyszła jednak udręka Gdzie jest sztuczna szczęka? Idzie stary dziadek Kijkiem się podpiera A że ma dobry gust Patrzy na piękny biust Od dziecka go pamiętał Dziś widzi go tylko od święta Pot mu spływa po twarzy Bo kaszka z mleczkiem się marzy Idzie stary dziadek I kijkiem wywija Tu nóżki, bioderko Wreszcie smukła szyja Wszystko wokół piękne Niczym sen proroczy Zobaczyłby więcej Gdyby nie te oczy W marzeniach ogląda Swe stare wspomnienia I bardzo zdziwiony Że świat się nie zmienia Wreszcie dziadek stary Wkłada okulary Nowy świat odkrywa Widzi same dziwa I do tych piękności Aż wyciąga szyję Pobiegłby za nimi Ale zgubił kijek Same chęci to mało Czas szybko przemija Zamiast pięknej dziołchy Musi szukać kija Idzie stary dziadek Kijkiem się podpiera A brak możliwości Ze złudzeń go odziera Idzie stary dziadek Mówi nic tu po mnie Niesie skarb największy Worek swoich wspomnień |